
Tekst piosenki
[Zwrotka 1]
Gdy wchodziłem, nie umiałem nic prawie
Jeśli chciałem żyć, musiałem poświęcić się sprawie
Moje kieszenie wiecznie pachną jak bezprawie
Jeszcze większe jaja, bo ciągle mamy asy w rękawie, yeah
Gdzie mój limit – nie ma, obcy typ – nie mówię siema
Jak se robisz, możesz mówić, że masz po problemach
Nie zrobię nic, jeśli nie czuję się z tym zgodny teraz
Po prostu wolę zera (pif, pif)
[Refren]
Igi ma taki styl i przejebany jak nikt (yeah)
Patrz jak typo rusza się, nie chodzi tylko o ten plik (foo)
Wchodzę i siedzisz cicho, jakby zmarł ci bliski typ
Piję piwo, w ręce gibi, wszystko u mnie serio git
Igi ma taki styl i przejebany jak nikt (yeah)
Patrz jak typo rusza się, nie chodzi tylko o ten plik
Wchodzę i siedzisz cicho, jakby zmarł ci bliski typ
Piję piwo, w ręce gibi, wszystko u mnie serio git, git, e
Woah
[Zwrotka 2]
W studio mam lepszy humor, podniosę pliki w górę
Jeśli poczuję hit, podniosę temperaturę
I dużo dla mnie znaczysz, dużo, ale mnie psujesz
Nie potrzeba mi nic, poza ludźmi w moim klubie, e
Dużo klimatu w klubie, e, dużo, dużo klimatu w klubie, e
Dużo ludzi jest w moim klubie, e, dużo, dużo jest w moim klubie-e
[Refren]
Igi ma taki styl i przejebany jak nikt (yeah)
Patrz jak typo rusza się, nie chodzi tylko o ten plik (foo)
Wchodzę i siedzisz cicho, jakby zmarł ci bliski typ
Piję piwo, w ręce gibi, wszystko u mnie serio git
Igi ma taki styl i przejebany jak nikt (yeah)
Patrz jak typo rusza się, nie chodzi tylko o ten plik
Wchodzę i siedzisz cicho, jakby zmarł ci bliski typ
Piję piwo, w ręce gibi, wszystko u mnie serio git
Igi ma taki styl i przejebany jak nikt (yeah)
Patrz jak typo rusza się, nie chodzi tylko o ten plik (foo)
Wchodzę i siedzisz cicho, jakby zmarł ci bliski typ
Piję piwo, w ręce gibi, wszystko u mnie serio git
Igi ma taki styl i przejebany jak nikt (yeah)
Patrz jak typo rusza się, nie chodzi tylko o ten plik
Wchodzę i siedzisz cicho, jakby zmarł ci bliski typ
Piję piwo, w ręce gibi, wszystko u mnie serio git, git, e
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Igi z pomocą MIYO rapuje tutaj o tym, jak lekkie i przyjemne jest jego życie teraz, gdy udało mu się osiągnąć tak spory sukces. Jego pasja pozwoliła mu na to wszystko, z szarego człowieka zmieniając w rozpoznawalnego rapera, porywającego setki ludzi na swoich koncertach. Dzięki swojej ciężkiej pracy i determinacji Igor naprawdę daleko zaszedł i teraz zbiera plony swoich działań, ciesząc się możliwościami o jakich wielu z nas mogłoby pomarzyć.
Nie ma się co dziwić, że autor jest teraz tak pewny siebie i wyluzowany – wiele z jego zmartwień odeszło w niepamięć, kompletnie znikając pod wszystkimi zwycięstwami nad losem. Igi naprawdę ma z czego się radować i patrzy na życie przez różowe okulary, dumny z tego jak fantastycznie mu się powiodło. Czuje że nic nie jest w stanie sprowadzić go na ziemię, że może zrobić wszystko, o czym tylko zamarzy i nie ma dla niego żadnych granic.











Komentarze (0)