
Tekst piosenki
Moje serduszko rozpiera mi duma
Bleki zawijam najlepszego skuna
Jestem w Maladze
Buja się niunia
W tym co ubrała ją mama natura
Tutaj gdzie na każdym kroku kultura
Pablo Picasso jak tworzył to furał
Dla jednych sztuka, dla innych bzdura
Ale nie dawaj zamykać się w murach
Jeszcze nie wrócił ze światów kto umarł
Odwrotnie żyjesz, na pewno umrzesz
Uwierz, że właśnie jak kochał tak żył
Mogliby mi to napisać na trumnie
Jestem artystą, więc czuję
Lubię ten przekaz Banksy’ego na murach
Też o coś walczę, głowę mam w chmurach
A propsy mi dawał już nawet ta fura
Przed domem fura, w garażu fura
Hejter coś sapie, w uszach ma chuja
Już się nie spinam, wiem że to buja
Od lat profeska jak Curry czy Durant
Od lat profeska jak Michael i Pippen
Te słabe dissy rozjebałbym skitem
Dekada w branży, zamknij tę cipę
Niby raperzy, a lamusy bite
Tyle
Bujam, bujam, bujam się jak biały chłopak
Wychowany na blokach
Lecę w Jordana skokach
Bujam, bujam, bujam się jak biały raper
Na dobrych polskich bitach
W płucach z hiszpańskim staffem
Bujam, bujam, bujam się jak biały chłopak
Wychowany na blokach
Lecę w Jordana skokach
Bujam, bujam, bujam się jak biały raper
Na dobrych polskich bitach
W płucach z hiszpańskim staffem
Bujam, bujam, bujam się jak biały chłopak
Wychowany na blokach
Lecę w Jordana skokach
Bujam, bujam, bujam się jak biały raper
Na dobrych polskich bitach
W płucach z hiszpańskim staffem
Nabijam lufę, bo lubię ten oldschool
DJ na deckach ma płyty na wosku
Jestem Polakiem, a jadam po włosku
Wchodzę na bity i robię tu rozkurw
Potem z ziomami, potem z ziomami
Wpadamy na ramen
Wszystko tu siedzi chłopaku, że amen
Dawaj to głośniej, jest rozjebane
Babcia odmawia tu za mnie różaniec
Raper jak mówi ci prawdę to kłamie
Na podrabiających zakładam kaganiec
Branża to wzajemne lizanie jajec
Teraz co drugi to raper polityk
Jak się opłaca to dogrywa fity
Szczerze to więcej nie kopsnę wam bity
Siedzę w Maladze, piszę se hity
Potem z ziomami, potem z ziomami
Potem z ziomami odwiedzam Marbellę
Niedługo kupię tu sobie parcelę
Wygrałem dużo, straciłem wiele
Stepy do dziś wysyłają mi przelew
Nie piszę nawet już ziomek szesnastek
Pod waszym szyldem wszystko jest jasne
Wszystko jest własne, Y bez znaczka
Łapy do góry, to napad na bankier
Bujam, bujam, bujam się jak biały chłopak
Wychowany na blokach
Lecę w Jordana skokach
Bujam, bujam, bujam się jak biały raper
Na dobrych polskich bitach
W płucach z hiszpańskim staffem
Bujam, bujam, bujam się jak biały chłopak
Wychowany na blokach
Lecę w Jordana skokach
Bujam, bujam, bujam się jak biały raper
Na dobrych polskich bitach
W płucach z hiszpańskim staffem
Bujam, bujam, bujam się jak biały chłopak
Wychowany na blokach
Lecę w Jordana skokach
Bujam, bujam, bujam się jak biały raper
Na dobrych polskich bitach
W płucach z hiszpańskim staffem
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Piosenka „Malaga” to autoportret artysty, który przezwyciężył zmagania, by zyskać szerszej rozpoznawalną tożsamość. Tytuł utworu nawiązuje do andaluzyjskiego miasta na hiszpańskim Costa del Sol – miejsca śródziemnomorskiego wypoczynku, artystycznego dziedzictwa (miejsca urodzenia Picassa) i, dla wielu Polaków, symbolu ucieczki od szarej rzeczywistości. ZBUKU traktuje Malagę nie tylko jako miejsce, ale i stan umysłu: nagrodę po dekadzie w branży, przestrzeń, w której duma, marihuana, kobiety i artystyczna integralność współistnieją.
Utwór oscyluje między przechwałkami szampańskiego rapu a ostrą krytyką branży, a wszystko to w swobodnym rytmie, naśladującym nadmorską bryzę. „Malaga” to symbol zwycięstwa, ZBUKU dotarł do miejsca – geograficznego, psychologicznego, artystycznego – gdzie dawne bitwy (hejterzy, słabi raperzy, polityka branżowa) nie zakłócają już jego spokoju. Ale nie stał się pogodny.
Tekst przepełniony jest irytacją na oszustów, żądzą życia, przyjemnością palenia dobrego zioła i kołyszącej się kobiety, i melancholijną świadomością, że „nikt nie powraca ze śmierci”. Imperatyw „nie daj się zamknąć w murach” jest elementem spajającym to wszystko. ZBUKU jest na wolności, jest w Maladze i pisze hity. Bankiera okradają, babcia się modli, DJ puszcza winyle, a ZBUKU buja – biały chłopak z bloków, latający w butach Jordana, z „hiszpańskim dymem” w płucach. To wszystko to nie sprzeczność, a po prostu artysta żyjący swoim życiem tak, jak tego chce.















Komentarze (0)