
Tekst piosenki
[Intro] x3
Zrobimy sobie ride
Na ride zabiore cię
[Zwrotka 1]
Enjoying freedom, pierdolić rygor
Zróbmy to wszystko, co dziadek mój by zrobił gdyby nie wkroczył nazioli idol
I nie rzępoli Dido, Dajdo, czegoś w C-minor
Fuck give a we don’t
Widok
Nie na fiołki w Napoli, gnido, a na polskie łajno
Dość regionalnych piw, chcę regionalnych anty-win
Wybierasz jabola, choć stać cię na drogie, to ten absurdalny klin
Wybierasz Kłodzko, nie pytasz o zniżki na Barcelonę
A ja się arcy jarcam, płonę, czy przy Tobie będąc starcem skonam?
A co jeśli któreś z nas lub z naszych bliskich choroba uczyni warzywem
I ile jest takich małych gwiazdek przy naszych imionach jakby
Last name brzmiało Provident?
I myślę o Tobie najlepiej, … o sobie bynajmniej
Kryjemy warstwami zaufania tę z wątpliwości lasagnę
A w tle leci
[Bridge]
Happy Mondays, Kendrick, Trajby, Devin, Marvin
W tle polecą
Mayfield Curtis, Annie MAC, Paul Mc Cartney
[Refren] x4
Zrobimy sobie rajd
Na ride zabiorę Cię
[Zwrotka 2]
Mój przyjaciel jak Keith Moon młodszy kumpel jak Sid Vicious
Nie baczący na wstyd ćpun i faworyt tych złych bitches
Mógłbym nie myśleć o ich losach opalając se lewy łokieć
Ale widzę ich zmęczone nosy w każdej drogowej studzience mijanej bokiem
Mieli etos w prochach, dziś szyją preteksty, grubszy ścieg
Zostaliby kibicami Kamila Stocha bo podobno kocha ten sztuczny śnieg
Ej, też bywam biorcą, odrzućcie kamień
Ale częściej dawcą, więc może-wreszcie rolę zamień jeden z drugim
Potem same srebrne smugi fundujecie mamie ramię w ramię, zamiast ćpanie w sedes zgubić
Który raz mieliśmy z przekreśloną Warszawą we dwoje mijać drogowskaz
I znów szlachcic odjebał i bliscy z konwojem, Janina Ochojska
Czy nie wiedzą, że tracimy na nich nerwów kilo?
Teraz wiedzą i zostawiam to w rearview mirror
A w tle leci..
[Bridge]
Happy Mondays, Kendrick, Trajby, Devin, Marvin
W tle polecą
Mayfield Curtis, Annie MAC, Paul Mc Cartney
[Refren]
Zrobimy sobie rajd
Na ride zabiorę Cię
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Mes zabiera nas tutaj na wycieczkę po Polsce, pokazując swój ukochany kraj, jak też i ludzi, którzy go zamieszkują. Z „Ride” to też kawałek o wolności i zagrożeniach, jakie z niej mogą wynikać. Autor tworzy tutaj beztroski klimat, cieszy się swą swobodą, by potem zejść na ziemię i ostrzec nas przed tym, jak łatwo można zmarnować swoje życie.
Mowa tutaj o zaufaniu, strachu przed niepewną przyszłością, jak też i ryzyku nieodpowiedzialnego stylu życia. Mes rzecz jasna sam nie uważa się za świętego, przyznaje że bywa „biorcą” towaru, ale doskonale wie, gdzie postawić twardą granicę, by nie stracić kontroli nad samym sobą. Niestety nie o wszystkich swoich przyjaciołach może powiedzieć to samo. Jego akurat ratuje wyczucie umiaru, nawet ciesząc się wolnością i czerpiąc z życia pełnymi garściami stara się być świadomym konsekwencji swoich wyborów.
Siedząc za kółkiem swojego wozu, słuchając ukochanej muzyki, jedzie dalej przez świat, patrząc po drodze na to, co go otacza i wyciągając wnioski, ucząc się na błędach. Zarówno swoich, jak i innych.















Komentarze (0)