Tekst piosenki
Out here on the back side of that city limit sign where the world turns two lanes
Pretty girl working at the bank and the fella topping off your tank knows your name
Water tower, power lines, swimming holes, rusty old RC Cola signs and county fairs
Raise your hand if you’ve been there
Where there’s biscuits, grits, and gravy
And the waitress calls you baby
And the star lights like a street light on a summer night
We say hell yeah and Amen, yeehaw and y’all come back again
And pray that our boys come home alive
And when ole glory flies we still hold our hands over our hearts
Where there’s more trucks than cars
Well, I’ve been there on the concrete of them big city streets in my Ford truck
Traffic jam in the town square, told my buddies living up there, good luck
Meanwhile back in Tennessee we’re raising our babies and our own green beans and kicking up dust
Come on down when you’ve had enough
Where there’s biscuits, grits, and gravy
And the waitress calls you baby
And the star lights like a street light on a summer night
We say hell yeah and Amen, yeehaw and y’all come back again
And pray that our boys come home alive
And when ole glory flies we still hold our hands over our hearts
Where there’s more trucks than cars
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
More Trucks Than Cars to opowieść o życiu w południowo-wschodniej części Stanów Zjednoczonych. W utworze, Craig Morgan wciela się w rolę młodzieńca, który czuje się dumny z tego, że wychował się w małym miasteczku w stanie Tennessee. Opowiada więc o codzienności w tego typu miejscowości i twierdzi, że każdy kto zazna życia w stylu country, od razu się w nim zakochuje.
W południowych mieścinkach ludzie charakteryzują się wyjątkową życzliwością. Wszyscy są mili, ale także honorowi. Dane przez nich słowo, nigdy nie bywa łamane. Mieszkańcy takich miasteczek znają się nawzajem – pracownicy stacji benzynowych mówią do klientów po imieniu, natomiast kelnerka w lokalnym pubie do gości zwraca się per „kochanie”.
Tubylcy wiedzą także jak dobrze się zabawić. Uwielbiają przejażdżki swoimi pick upami, nocne spacery po polach czy przyglądanie się letniemu – jaśniejącemu od gwiazd – niebu. Jedyne czego boją się kowboje i farmerzy to powołania ich synów do wojska. Jeśli jednak tak się zdarzy, całe miasteczko modli się o bezpieczny powrót młodzieńców.
Podmiot liryczny podkreśla, że – choć pochodzi z małej miejscowości – zaznał także życia w wielkim mieście. Szybko jednak znudziła mu się pełna żyjących w pośpiechu ludzi i nigdy nie zasypiająca metropolia. Zamarzył więc o powrocie do swojego farmerskiego miasteczka. Zdaniem mężczyzny, tylko w rodzinnych stronach mógłby w przyszłości ożenić się i wychowywać dzieci.











Komentarze (0)