Tekst piosenki
[Verse 1]
Well I’m traveling down the road
And I’m carrying that heavy load
I walk around in a stupor Sleazy
I can’t do the show
Hanging out backstage
I’m in a homocidal rage
I signed a million dollar contract
I puked on every page
Slaughtered half the crew
Caused they ate the deli-tray
Oh Baby hey
Said I’d do the show but I Canceled anyway
[Chorus 1]
You were road kill baby Till
I scraped you in my arms
Just another wattle flapping
On the old turkey farm
So baby
[Chorus 2]
And while the wheels keep rolling
And another milepost gone
All along the road behind
Oh can’t you hear me calling
Just like the sad whale song
I’m on the road behind
[Verse 2]
Well there you have it baby
I’m just a sensitive guy
Y’know I snuffed a million planets
But I still find time to cry
Because there’s more to life
Then making other people die
Like a little bloody tear baby
Running out my dirty little eye
And some things baby
They don’t make no sense
Does it really matter if it bugs
Your parents?
[Chorus 1]
[Bridge]
Now baby quit yer crying
Put those clown britches on
[Chorus 2][2x]
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
„The Road Behind” pokazuje nam, że nawet kosmiczny barbarzyńca, będący jednocześnie muzyczną gwiazdą ma swoje uczucia. W tym kawałku członkowie GWAR wzięli na swój celownik romantyczną wizję życia artysty. „Dramat muzyka” będący tematem wielu piosenek przeróżnych wykonawców jest tutaj przedstawiony w krzywym zwierciadle, jako że bohaterem jest przecież kosmita, kompletnie nieobyty z ludzkimi zwyczajami.
Mamy tu więc wszystko, co w znajduje się w typowym kawałku o życiu w drodze. Samotność, wszechobecne pokusy i moralne zepsucie – to wszystko zmasakrowane zostało przez Urungusa. Nawet jemu gwiazdorstwo uderzyło do głowy, sprawiając że przestał się liczyć ze swoimi fanami i kompletnie oddał się dekadencji. Może i podpisuje milionowe kontrakty, ale zbyt zajęty jest własnym cierpieniem, by cieszyć się życiem.
Przyznaje, że pod swoją twardą skorupą jest tak naprawdę bardzo wrażliwy i coraz ciężej znosi trudy życia. Co z tego, że zniszczył już miliony planet, skoro przestało mu to dawać szczęście? Zaczyna wręcz dochodzić do wniosku, że może życie polega na czymś więcej, niż tylko mordowaniu i dominacji galaktyki? Nawet komuś takiemu jak Oderus czasem łza zakręci się w oku.
Słuchając o tym kosmicznym kryzysie tożsamości naprawdę ciężko się nie powstrzymać od śmiechu. Autor doskonale sparodiował wszystkich „zmęczonych życiem” artystów, którzy od lat dzielą się swoimi wynurzeniami na temat „miałkości egzystencji”. Gdy jednak główna postać to brutalny obcy-barbarzyńca, wszystko nabiera groteskowego, przekomicznego charakteru.











Komentarze (0)