Tekst piosenki
Ciśnie się do światła niby warstwy skóry
Tłok patrzących twarzy spod ruszonej darni
Spoglądają jedna znad drugiej – do góry
Ale nie ma ruin. To nie gród wymarły…
Raz odkryte – krzyczą zatęchłymi usty
Lecą sobie przez ręce wypróchniałe w środku
W rów, co nigdy więcej nie będzie już pusty
Ale nie ma krzyży. To nie groby przodków…
Sprzączki i guziki z orzełkiem ze rdzy
Po miskach czerepów – robaków gonitwy
Zgniłe zdjęcia, pamiątki, mapy miast i wsi
Ale nie ma broni. To nie pole bitwy…
Może wszyscy byli na to samo chorzy?
Te same nad karkiem okrągłe urazy
Przez które do ziemi dar odpłynął Boży
Ale nie ma znaków, że to grób zarazy…
Jeszcze rosną drzewa, które to widziały
Jeszcze ziemia pamięta kształt buta, smak krwi
Niebo zna język, w którym komendy padały
Nim padły wystrzały, którymi wciąż brzmi
Ale to świadkowie żywi – więc stronniczy
Zresztą, by ich słuchać – trzeba wejść do zony
Na milczenie tych świadków może pan ich liczyć
Pan powietrza i ziemi i drzew uwięzionych
Oto świat bez śmierci. Świat śmierci bez mordu
Świat mordu bez rozkazu, rozkazu bez głosu
Świat głosu bez ciała i ciała bez Boga
Świat Boga bez imienia, imienia – bez losu
Jest tylko jedna taka świata strona
Gdzie coś, co nie istnieje – wciąż o pomstę woła
Gdzie już śmiechem nawet mogiła nie czczona
Dół nieominięty – dla orła sokoła…
„O pewnym brzasku w katyńskim lasku
Strzelali do nas Sowieci…”
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Jacek Kaczmarski podejmuje tutaj jeden z najbardziej bolesnych i najtragiczniejszych epizodów XX-wiecznej historii Polski. O tym, czym była Zbrodnia Katyńska, nie trzeba raczej nikomu przypominać. Warto jedynie podkreślić, że przez długie powojenne dekady była ona zafałszowana przez komunistyczne władze. Przez pół wieku, aż do 1990 roku, przywódcy ZSRR zaprzeczali odpowiedzialności Stalina. Zamiast tego winą za śmierć tysięcy oficerów obarczano Niemców.
To właśnie kłamstwo katyńskie stanowi jeden z kluczy do utworu Kaczmarskiego. W kompozycji nie ma słowa o odpowiedzialności Sowietów, pojawia się za to ironiczne zdanie: Może wszyscy byli na to samo chorzy? Znamienne są również wersy o mordzie bez rozkazu, milczeniu świadków i nieczczonej mogile.
Kaczmarski powiedział w rozmowie opublikowanej na łamach miesięcznika Odra:
W „Katyniu” jest przede wszystkim wizja rozkładu. To jest jedna z takich moich trwałych obsesji od dzieciństwa. Świadomość, że ziemia jest jednym wielkim grobem, że chodzimy po niezliczonych szczątkach ludzi anonimowych, że brodzi się po kostki w rozkładających się ciałach. I ten obraz mnie zawsze prześladował i w zasadzie o tym chciałem napisać.
Zamykające utwór słowa O pewnym brzasku w katyńskim lasku / Strzelali do nas Sowieci stanowią nieco kontrowersyjny zabieg wzmocnienia tragicznego wydźwięku opisywanych zdarzeń poprzez zagranie silnym kontrastem. Również do tej kwestii autor odniósł się w cytowanym wywiadzie:
Pierwotnie ta piosenka kończyła się słowami „dół nie ominięty dla orła sokoła”, który jest oczywiście odniesieniem do polsko-ukraińskiej tradycji. Ale zaśpiewałem ją kiedyś, bodaj w Szwajcarii, w obecności Józefa Czapskiego, który mnie potem wziął na bok i powiedział: ,,Panie Jacku, taka ponura wizja, my, którzyśmy się otarli o Katyń, śpiewamy sobie: O pewnym brzasku w katyńskim lasku strzelali do nas Sowieci”. Czyli znowu ta ironia, która oswaja koszmar. Spytałem, czy mogę to włączyć do swojego tekstu, dostałem pozwolenie od niego i dopiero ten tekst poprzez kontrast stworzył tę przestrzeń niepojętej tragedii. Nie wszyscy ludzie to zaakceptowali, wielu uważa, że to jest zgrzyt, a ja uważam, że na tym cytacie stoi ten utwór.











Komentarze (0)