Tekst piosenki
Mróz tak siarczysty że palce zagina
Lecz tam gdzie studnię pod lodowce wbito
Ciałami zmarłych przetrawiona glina
Cieczą zdrój jasny syci jadowitą
Milczy szafarka i nad wiadrem czeka
Aż wiatr kolejnych tułaczy przygoni
Nie drgnie pod czapką jakucką powieka
Gdy będą pili z jej wystygłych dłoni
Kto się tej wody chociaż raz napije
Tego oplotą jadowite żmije
Nie zazna serca normalnego bicia
Ni chwili myśli spokojnej za życia
Będzie w szaleństwie szarpał własne ciało
Rył pazurami pod lodową skałą
I póki życia każdą chwilę strawi
Żeby zatrute źródło bólu zdławić
Lecz są i tacy którym łyk napoju
Nad studnią jadu szepnie o spokoju
Ci na bezdrożnych północnych przestrzeniach
Zapomną domu swego i imienia
Im czas oszczędzi pośpiesznej siwizny
W zdumieniu będą własne macać blizny
W barłóg zawszony jak w weneckie łoże
Sny wniosą które nie czują odmrożeń
Ty który słuchasz jak się słucha baśni
Albo wyblakły odczytuje napis
Nie wierzysz, uśmiech twoją twarz rozjaśnił
Bo tyś się dawno już z tej studni napił!
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Utwór jest częścią albumu koncertowego Muzeum, złożonego z utworów inspirowanych polskim malarstwem historycznym. Jak powiedział Jacek Kaczmarski, jego intencją było umieszczenie polskich doświadczeń okresu „Solidarności” w perspektywie historycznej tak, by odbiorca pojął, że jest świadkiem procesu, a nie jakiegoś wyjątkowego wydarzenia.
Zatruta studnia nawiązuje do twórczości Jacka Malczewskiego. Na przełomie 1905 i 1906 roku radomski artysta stworzył cykl sześciu płócien o takim samym tytule. Obrazy łączy motyw samotnego źródła wody, wokół którego gromadzą się różne postaci: dziewczęta, podróżnicy, chimera. Szeroka symbolika źródła, skażonego jadem chimery, może prowadzić do interpretacji oscylujących wokół człowieczego grzechu lub niewoli narodu polskiego.
U Kaczmarskiego woda wydaje się symbolizować wiedzę, poznanie, które jednak niesie ze sobą cenę w postaci bólu: Kto się tej wody chociaż raz napije / Tego oplotą jadowite żmije / Nie zazna serca normalnego bicia / Ni chwili myśli spokojnej za życia. Człowiek stoi zatem przed jednym z dwóch wyborów: spokojna nieświadomość i ignorancja (Lecz są i tacy którym łyk napoju / Nad studnią jadu szepnie o spokoju) lub naznaczona cierpieniem prawda. Oczywiście, kwestię tę możemy odnieść do zniewolenia narodu polskiego z czasów PRL-u, gdy można było walczyć o demokrację, ryzykując i znosząc szykany, lub pozostać w kokonie bezpiecznej bezczynności.
Przytoczony wyżej dylemat pojawiał się również w innych utworach Kaczmarskiego, m.in. Wygnaniu z raju.











Komentarze (0)