Tekst piosenki
Jestem szefu, ona nie musi mnie prosić żebym wszedł
Jestem, jestem szefu, ona nie musi mnie prosić żebym wszedł
Nigdy nie miałem szefa i w chuju mam
Czy emerytura na mnie czeka
Jestem diabłem w przebraniu człowieka
Porywam wasze aniołki na dyskotekach
Na co mi dziś przekaz jak nie kumają te łby
Problemu mój kwit, sami wiszą alimenty
Wszędzie młode koty, a my to kumate lwy
Stąd przypał zawsze kręci się, gdzie jesteście wy
Ja celebryta jak nikt inny
Internet by zapłacił za moje sprośne filmy
Chcesz POV na OF jesteś dycha no to pisz to priv
Nie byłbym sobą gdybym był inny
Czasami bywa, że nie jest jak chce
Ale co by się nie działo o swoje walczę
I nie muszę tego robić w kominiarce
Idę na emeryturę kiedy mi się zachce
Jestem szefu, ona nie musi mnie prosić żebym wszedł
Jestem, jestem szefu, ona nie musi mnie prosić żebym wszedł
Szczęście i tak trzymało się mnie długo
Choć nie ukrywam, wolałbym nie gadać z papugą
Jak jaskiniowy z maczugą
Załatwiasz problemy, to by dziś nie spływały żadne tantiemy
Jak echo, jak wszystko, co miałem poszło w jeden dzień
Później dobrze sobie leżę jak slipy Calvin Klein
Piszą, pytają czy może pojawię się znów na Fame
Kto tu kogo potrzebuje, czy ja ich czy oni mnie
Pozdrawiam wszystkich ludzi poznanych z show biznesu
Przykre że często wasz content nie zrobił z was prezesów
Ile mam mercedesów nie wiem ile interesów nie wiem
Zawsze stawiam na siebie jebać ciebie
Czasami bywa że, nie jest jak chcę
Ale co by się nie działo swoje walczę
I nie muszę tego robić w kominiarce
Idę na emeryturę kiedy mi się zachce
Jestem szefu, ona nie musi mnie prosić żebym wszedł
Jestem, jestem szefu, ona nie musi mnie prosić żebym wszedł
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Udostępniony 6 maja 2025 roku utwór „SZEF” to singiel rapera Kizo. „SZEF” to pełen przechwałek hymn celebrujący niezależność, sukces i dominację zarówno w życiu prywatnym, jak i w przemyśle muzycznym. Piosenka łączy w sobie popisywanie się, czarny humor i buntowniczą postawę, prezentując niezależną mentalność Kizo i postawę lekceważącą oczekiwania społeczne.
Singiel „SZEF” to deklaracja dominacji Kizo — nad kobietami, w przemyśle muzycznym i samym życiem. Omawiana piosenka to buntowniczy, hedonistyczny hymn, który celebruje bogactwo, władzę i niezależność, jednocześnie wyśmiewając tych, którzy nie nadążają za pędzącym i wciąż zmieniającym się światem.
Pod arogancją kryje się ulotne przyznanie się do niestabilności, ale Kizo szybko przykrywa to jeszcze większym popisywaniem się swoimi osiągnięciami. Kizo nie tylko nazywa siebie szefem, żyje jak szef, bez skrupułów, nawet jeśli oznacza to pozostawienie za sobą zniszczeń.











Komentarze (0)