
Tekst piosenki
[Zwrotka 1: ReTo]
Z papierosa dym zatańczył przy oknie
Powiedziała mi, że już czas, by zmądrzeć
Po co ten pośpiech nam? Nie ma jutra, jeśli dziś
Zatrzyma nas, nie co jest, a co może być
Podarte kartki podnoszę z podłogi
Na nich spisałem to, co boli mnie
Na twarzy uśmiech mam, kiedy mi grozisz
Nie masz pojęcia, co musiałem przejść
Tak bardzo chcę mieć wszystko, bo nie miałem nic
Czekam, aż goście wyjdą i zapukasz do drzwi
Czasami chciałbym zasnąć, ale ostatni raz
Lecz do zrobienia mam coś, by móc spokojnie spać
[Przejście: ReTo]
Byłem w miejscach, w których byś bał się być, zostać w nich sam
Gadam z ludźmi, których omijasz, by nie dostać w twarz
To przez to zerkam nie tam, gdzie ty
Nie patrzę, by nie bać się żyć jak większość z was
[Refren: ReTo]
Nie patrz mi w oczy, bo to brama jest do piekła
Ludzi mam dosyć, nie od wczoraj, a od dziecka
Wybrałem drogę i ta droga jest przeklęta
Lecz nie żałuję, poszedłbym nią drugi raz
Ona patrzy w moje oczy, a ja patrzę w dal
Lubię zerkać na jej włosy, gdy w nie wieje wiatr
Lubię, gdy milczymy i nie oczekujemy nic
Ona patrzy w moje oczy, żeby odbić blask
[Zwrotka 2: KęKę]
Chwiejnym krokiem jakoś w dwa piętnaście na złotówę idę na Grzecznarowskiego
W marcu strzeli mi dekada właśnie, suchą stopą wjadę czarną Panamerą
„Nigdy ponad stan” dalej ważne, żadna fura nie ma nic do tego
Mordo, byłoby poniżej stanu, nawet jakbym wleciał w pięć helikopterów
Liczby mówią: KęKi to goacik lub przynajmniej top pięć dekady
Zrobiliśmy na tym w chuj forsy, tylko rzadko o tym gadamy
Łycha bierze to po pół porcji, sypki sukces nigdy nie mamił
Тише едешь, дальше будешь, ciągle swoje zasady
Groził mi głód, teraz grozi tylko gold digging
Ze mną Bóg, no i chuj z nimi, trochę w tym jak Hiob, taki chłop z Biblii (Ooh)
W każdej chacie czeka puste łóżko
Jak chcę spojrzeć w oczy, muszę patrzeć w lustro
Biorę to na klatę, bo się mówi „trudno” — KęKę
[Refren: ReTo]
Nie patrz mi w oczy, bo to brama jest do piekła
Ludzi mam dosyć, nie od wczoraj, a od dziecka
Wybrałem drogę i ta droga jest przeklęta
Lecz nie żałuję, poszedłbym nią drugi raz
Ona patrzy w moje oczy, a ja patrzę w dal
Lubię zerkać na jej włosy, gdy w nie wieje wiatr
Lubię, gdy milczymy i nie oczekujemy nic
Ona patrzy w moje oczy, żeby odbić blask
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Piosenka jest emocjonalną refleksją nad trudami życia, wyborem własnej drogi i konsekwencjami decyzji, które zmieniają sposób postrzegania świata. ReTo i KęKę dzielą się swoimi doświadczeniami, ukazując kontrast między bólem a determinacją, izolacją a pragnieniem bliskości.
ReTo w swoich zwrotkach opowiada o życiu pełnym wyzwań i trudności. Motyw „papierosa dymu” symbolizuje chwilę ulgi w codziennych zmaganiach. W jego narracji pojawia się zmęczenie relacjami i refleksja nad przeszłością pełną strat i ciężkich doświadczeń. Jego potrzeba „zrobienia czegoś, by móc spokojnie spać” wskazuje na wewnętrzny konflikt – poczucie odpowiedzialności kontra pragnienie ucieczki. W przejściu opisuje swoje zetknięcie z trudnymi sytuacjami i ludźmi, które wpłynęły na jego sposób patrzenia na życie.
Refren podkreśla motyw izolacji i introspekcji. ReTo ukazuje swoje oczy jako „bramę do piekła,” co symbolizuje ból i ciemność, które nosi w sobie. Jednocześnie podkreśla swoją determinację w podążaniu wybraną, choć przeklętą drogą. W relacji z drugą osobą szuka prostoty i milczącego zrozumienia, co kontrastuje z chaosem jego codzienności.











Komentarze (0)