
Tekst piosenki
[Verse 1]
This is how
It begins
Push it away but it all comes back again
All the flesh
All the sin
There was a time when it used to mean just about everything
Just like now
[Verse 2]
Breathe, echoing the sound
Time starts slowing down
Sink until I drown
(please) I don’t ever want to make it stop
And it keeps repeating
Will you please complete me?
[Chorus]
Never be enough
To fill me up
[Verse 3]
Watch the white
Turn to red
It fills up the hole but it grows somewhere else instead
All my life
Yeah yeah yeah yeah, but it just left me dead
(well guess what?)
The world is over and I realize it was all in my head
Now everything is clear
I erase the fear
I can disappear
(please) I don’t ever want to make it stop
You can never leave me
Will you please complete me
[Chorus]
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Jak w większości kawałków na „The Fragile”, tak i w „Please” Reznor zabiera nas w głąb swojego własnego umysłu, podczas gdy towarzyszymy mu w podróży, będącej swoistą terapią. Kluczem do zrozumienia tej płyty jest fakt, że po „The Downward Spiral” Trent zmagał się z wieloma osobistymi problemami, a proces nagrywania „The Fragile” był dla niego sposobem, by jakoś to wszystko przepracować i w miarę możliwości uleczyć.
Na tym kawałku widzimy człowieka, który walczy z destrukcyjnymi ambicjami, przez które oddala się od wszystkiego, co wartościowe w jego egzystencji. Czuje się samotny i przytłoczony przez poczucie niepohamowanej presji bycia idealnym, wszystkowiedzącym. Uświadamia sobie, że jego pęd za perfekcją jest powodem wielu cierpień. Nigdy nie zaspokoi swego apetytu, cały czas czując się niewystarczająco dobrym. Ból, który sprawia mu ta myśl popycha go z kolei do uciekania w autodestrukcję, dekadencję, przez którą próbuje chociaż na chwilę zapomnieć o dręczących go demonach. Znajduje się przez to między młotem a kowadłem, z każdej strony nękany przez perspektywę niekończącego się bólu.
Za każdym razem, gdy wydaje mu się, że coś udało mu się osiągnąć, uspokoić chociaż jeden aspekt jego osobowości, inny zaczyna przysparzać problemów. Cały czas gdzieś w nim jest ta „dziura”, której nie może się pozbyć. Zdesperowany, zwraca się o pomoc na zewnątrz, błagając o kogoś, kto byłby w stanie go wyrwać z tego bagna. Zdaje sobie jednak sprawę, że jedyną osobą, która może tu realnie coś zdziałać jest on sam – nikt inny w żaden magiczny sposób nie zdejmie z niego ciężaru, który sam przez lata kładł na swe barki.












Komentarze (0)