Tekst piosenki
Tylne siedzenia, Cartier, pharma, Prada dres
A oni niech się patrzą, kiedy na łeb spada deszcz
Wiesz gdzie mnie szukać, znasz adres
Oni chcieliby chodzić po głowach naszych, tak jak wesz
Nie mogę słuchać więcej pierdolenia tej hołoty
Byłeś bratem, ale na dnie nie widziałem twej pomocy
Zapłakana dusza, jakbym dostał w serce z kosy
Nie naprawi tego szmata, nie potrzeba zbędnej nocy
Teraz jak mówię Dior, nie chodzi o te perfumy
Torba pełna tego, czego nie ma bez cenzury
PTSD zabrało, więc nie idę w tłumy
Polska scena baby mamą, rucham ją twardo bez gumy
Za dużo wrogów leży po tej drodze, wszędzie zwłoki
Noszę codziennie dresy LV nowe, nie na jogging
Hejtują nas, bo lepsze mam melodie od tych nowych
Wpadają tu w kompleksy młodzieżowe, to jest mobbing
Czarny Cartier jak pantera, managera mam scammera
Marbella, Wawa familia, zrobię ci z dupy Bagdad
Jestem dziś w tym miejscu, o którym marzą w nocy
Jest wreszcie ten pieniądz za który walą się w pysk
Zazdrość ich zabija, ale ja nadal tu ślepy
Ta co wam chamsko gada, dla mnie zakłada fishnety
Nie minimalnie się zmieniło, wręcz mocarnie się zrobiło
Więc odpalmy się tequilą, życie szansą obudziło
Muszę, bracie, bracie, proszę mi nie wchodzić więcej w drogę
Robię swoje, obok nowy model, świetny hotel
Oni chcą mnie dorwać, by zarobić 500 złotych
Możesz to zapomnieć, albo zrobić większe szkody
Coraz większe kwoty, coraz więcej floty
Ona wdzięcznie robi loda – to narzędzie mokre
Wchodzę wszędzie w Polsce, jakbym był prawdziwy star
Kiedyś dla mnie flexem było, że mam mini bar
Cały zegarek w diamentach, Chanel’a kupiłem jej torbę
Nie muszę się znać na patentach, zamykam muzycznie im mordy
Każdy z nich taki bandyta, co do czego, nie mają tu jaj
Możesz w Hiszpanii zapytać, powiedzą ci, że znam cały tu kraj
Za dużo wrogów leży po tej drodze, wszędzie zwłoki
Noszę codziennie dresy LV nowe, nie na jogging
Hejtują nas, bo lepsze mam melodie od tych nowych
Wpadają tu w kompleksy młodzieżowe, to jest mobbing
Czarny Cartier jak pantera, managera mam scammera
Marbella, Wawa familia, zrobię ci z dupy Bagdad
Jestem dziś w tym miejscu, o którym marzą w nocy
Jest wreszcie ten pieniądz za który walą się w pysk
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Utwór rysuje obraz artysty, który osiągnął znaczący sukces materialny i ugruntowaną pozycję w świecie muzyki, co manifestuje się luksusowym stylem życia, pełnym drogich marek takich jak Cartier, Prada czy Louis Vuitton. Narrator nie ukrywa swojej zamożności, jednocześnie podkreślając, że droga na szczyt była wyboista, naznaczona zdradami ze strony dawnych przyjaciół i koniecznością pokonania licznych wrogów. Mimo bolesnych doświadczeń z przeszłości i problemów, takich jak PTSD, dominuje w nim poczucie triumfu i siły.
Artysta z dużą pewnością siebie deklaruje swoją wyższość nad konkurencją, twierdząc, że jego twórczość przewyższa dokonania innych, co wywołuje zazdrość i kompleksy. Gardzi hejterami oraz fałszywymi postaciami na scenie, podkreślając swoją autentyczność i wpływy sięgające od Warszawy po Marbellę. Ogromna zmiana statusu, od skromnych początków do obecnego bogactwa i rozpoznawalności, jest dla niego powodem do dumy, a jednocześnie stanowi przestrogę dla tych, którzy próbowaliby stanąć mu na drodze.











Komentarze (0)