Tekst piosenki
Well, I had a dream the other night
You were in a bar in the corner on a chair
Wearing a long white leather coat
Purple glasses and glitter in your hair
And you said, hey, this is where I wanna sit
And buy you a drink someday
Well, you were going to the dog shows
But you kinda lost your way
Now you say, I got all this room
And no money to decorate it
So some local customer
Put me in touch with the Man upstairs
He said, „Little man
You got no business bein’ all frustrated
You gotta rest
You gotta rest
You gotta rest”
You gotta reach down and pick the crowd up
Oh, I wanna reach down and pick the crowd up
Carry back in my hand to the promised land
To the promised land
Ooh, I had some angel shine my wings
She said, „Nothin’ but the best for the golden boy
And she made me promise not to tell
I had her under a spell
Singing golden words in a broken voice
Now I caught some blessing on the wind
I’m feeling lighter than a breath from a dove
I’ve got no hands to tie behind my back
And I’m sparking like a heart attack
And I’ve got room to spread my wings
And my messages of love, yeah
Love was my drug
But that’s not what I died of
So don’t think of me
Crying louder than some Billion Dollar Baby
Ooh, I wanna rest
I wanna rest
I wanna rest
I wanna reach down and pick the crowd up
I wanna reach down and pick the crowd up
Carry back in my hand to the promised land
To the promised land
To the promised land, oh
Yeah, I wanna reach down
Oh yeah, and pick the crowd up
(I wanna reach down) I wanna reach down
(And pick the crowd up) And pick the crowd up
(Carry back in my hand) Hand
(To the promised land) To the promised land
(To the promised land) Ooh yeah
Ah oh
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Ten kawałek poświęcony jest Andy’emu Woodowi, wokaliście Mother Love Bone, który zmarł przez przedawkowanie heroiny. Był on przyjacielem Cornella, więc gdy zmarł, Chris postanowił pożegnać się z nim właśnie przez tę piosenkę.
Autor jest przekonany, że teraz, po śmierci, Andy znalazł w końcu spokój. Za życia był niespokojną duszą, nie do końca dopasowaną do świata. Teraz jego problemy się w końcu skończyły. Cornell wie, że kiedy i on umrze, będzie mógł się znów spotkać ze swym przyjacielem, a wtedy porozmawiają i napiją się, jak za dawnych czasów. Znów będą mogli pośmiać się razem, z tym, że oddzieleni od wszystkich trosk, jakie mieli, gdy jeszcze chodzili po Ziemi.
Śmierć nie jest więc dla Chrisa końcem drogi, ale bardziej osiągnięciem upragnionego odpoczynku. Życie było w końcu ciężkie dla Wooda, jego uzależnienie wyniszczało go dzień po dniu, sprawiając, że słabł w oczach. Może i lepiej że tak to się skończyło. Teraz Andy jest w lepszym miejscu i na pewno jest z tego zadowolony, więc nie ma co po nim płakać i zamartwiać się. Trzeba iść dalej, koniec końców każdy z nas przecież umrze.











Komentarze (0)