
Tekst piosenki
[Verse 1]
If I go before I’m old
Oh, brother of mine please don’t forget me if I go
[Chorus]
Bartender please, fill my glass for me
With the wine you gave Jesus that set him free
After three days in the ground
[Verse 2]
Oh, and if I die before my time
Oh, sweet sister of mine please don’t regret me if I go
[Chorus] x2
Bartender please, fill my glass for me
With the wine you gave Jesus that set him free
After three days in the ground
[Bridge]
I’m on bended knee, I pray
Bartender, please
When I was young I didn’t think about it
But now I can’t get it out of my mind
I’m on bended knees, father, please
[Verse 3]
Oh, if all this gold, should steal my soul away
Oh, dear mother of mine, please redirect me if this gold
[Chorus]
Bartender, you see, this wine that’s drinking me
Came from the vine that strung Judas from the devil’s tree roots
Deep deep in the ground
In the ground
[Outro]
I’m on bended knee, I pray
Bartender, please
I’m on bended knee, please, father, please
When I was young I didn’t think about it
But now I just want to run and hide
I’m on bended knee
Bartender, please[x2]
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Często wiara przychodzi do nas dopiero, gdy mamy już swoje lata i przestajemy czuć się wszechwładni. Gdy dochodzi do nas fakt, że jesteśmy śmiertelni i wcale nie tak silni, jak się nam wydawało, wtedy łatwo o to, by zbratać się z dawno już nie odwiedzanym przez nas Bogiem.
W tym kawałku Dave opisuje Wszechmogącego jako barmana, słuchającego wyznań swoich wiernych. Jakby nie patrzeć porównanie to wydaje się bardzo trafne, bo przecież kto nie wysłucha historii naszego życia lepiej niż zaufany barman? W taki właśnie sposób Matthews lubi patrzeć na Stwórcę. Przychodzi teraz do niego, prosząc o to, by przyjął go spowrotem pomimo tak długiej nieobecności. Zdaje sobie sprawę z tego, że popełnił w życiu wiele błędów i łatwo może zostać postawiony w tym samym szeregu, co chociażby biblijny Judasz, ale jednak próbuje błagać o wybaczenie.
Dopiero teraz zaczął się zastanawiać nad tym, co spotka go po śmierci i strach przed nieznanym zaczął pchać go w kierunku wiary. Chce naprawić swoje błędy i niczym syn marnotrawny wrócić do łask Boga. Zastanawia się oczywiście, czy już nie jest dla niego za późno, ale jednak ma nadzieję na rozgrzeszenie, bo przecież Najwyższy słynie z tego, że nie odrzuca swoich dzieci, nawet tych najbardziej krnąbrnych. W końcu nigdy nie jest za późno na nawrócenie się na właściwą ścieżkę, czyż nie?












Komentarze (0)