
Tekst piosenki
[Intro]
Na wypłowiałej ceracie leży łez solniczka
To tylko sól z tego roku, a będzie z tego Wieliczka
[Refren]
W Vitkacu fotki to złudny prestiż
Sprzedawcy już nie patrzą się jak na złodzieja
Maluję, dziwko, piękne freski
Gruby pędzel, szmaty lubią grube kreski
Gruby pędzel, szmaty lubią grube kreski
Gruby pędzel, szmaty lubią grube kreski
Gruby pędzel, szmaty lubią grube kreski
Maluję piękne freski, maluję piękne freski
[Zwrotka 1]
Stado tu jebanych hien podlewam moczem na cześć
Dla ciebie to pewnie deszcz i że jest wszystko okej
Michelangel rapu, ty to bloker, kapuś
D’Angelo Russell, więcej, mordo, mam we flaku
Robię co muszę i chuj, potrzymaj fiuta i żuj
Teraz sam widzisz, że sztywny jest zawsze król
Kiedyś byłeś fan, dzisiaj toczysz pianę
Że mam siano, dawno miałem więcej już od twojej starej
Twojej dupy miałem więcej niż jej obecny kochanek
I na koniec jeszcze ty, wszyscy zsumowani razem
Ale dziewucha kłamie, że to nie jest fiut
Tylko puree z bobu, a ty „już dobrze i się przytul tutaj”
[Bridge]
Nie wiem już, czy to pożar, czy to szum morza
Porwały nas żywioły, stajemy na rozstaju dróg
W sercu bogaty, na zewnątrz zaś jak kloszard
Czuje, że opuściło mnie das Glueck
[Refren]
W Vitkacu fotki to złudny prestiż
Sprzedawcy już nie patrzą się jak na złodzieja
Maluję, dziwko, piękne freski
Gruby pędzel, szmaty lubią grube kreski
Gruby pędzel, szmaty lubią grube kreski
Gruby pędzel, szmaty lubią grube kreski
Gruby pędzel, szmaty lubią grube kreski
Maluję piękne freski, maluję piękne freski
[Zwrotka 2]
W ogóle, ryju, niedziwne, że widzisz we mnie kosmitę
Co tydzień nowe odkrycie, trochę PNL
Troche Eins Acht Sieben, troche Gucci belt
Robię se heh, ty wkurwiony już za tamten wers
O starszej
Nikt jej śmieciu nie obraził, pogrążyłeś się tym bardziej
Jebany przerost ambicji niszczy mnie tu od środka
Nie robię z pieniędzy bożka, ale co tu robić jak koszta
Ze szkoły każdy Janusz, woły i paroby
Przeminęło życie, ja będę wiecznie młody
Znowu Chopin gra na lobby
Podziękuj mi, że u ciebie płoną bobby
Podziękuj mi, że u ciebie płoną bobby
[Refren]
W Vitkacu fotki to złudny prestiż
Sprzedawcy już nie patrzą się jak na złodzieja
Maluję, dziwko, piękne freski
Gruby pędzel, szmaty lubią grube kreski
Gruby pędzel, szmaty lubią grube kreski
Gruby pędzel, szmaty lubią grube kreski
Gruby pędzel, szmaty lubią grube kreski
Maluję piękne freski, maluję piękne freski
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
„Piękne Freski” to czysta, nieskrępowana bragga, w której Kaz uciera nosa wszystkim tym, którzy krytykują jego twórczość. W nosie ma hejterów i ich nieprzychylne komentarze, robi swoje nie przejmując się innymi i dobrze na tym wychodząc. Ludzie go słuchają, dobrze się mu powodzi i jest doceniany za swą twórczość, nie widzi więc potrzeby by tracić czas na ludzi, którym nie pasuje to, co robi. Nikt nie jest w stanie mu przeszkodzić, nieważne jak bardzo by nie starał się podłożyć mu kłody pod nogi.
Autor po prostu przejdzie przez nie, nie patrząc nawet na moment w dół, pewien swoich umiejętności i tego, że to co robi jest właściwe. Ma swoich fanów, ludzi którzy kochają jego twórczość i tylko to się dla niego liczy. Zdaje sobie sprawę z tego, że hejterzy zawsze będą hejtować, nie za wiele robi sobie więc z tych, którzy starają się umniejszyć jego wartość. Na każdego krytykanta przypada znacznie wielu fanów, więc w ogólnym rozrachunku autor i tak wychodzi na swoje, a koniec końców tylko to się dla niego liczy.















Komentarze (0)