
Tekst piosenki
[Intro]
Uuu
Bedogie
Okej, okej
Okej, okej
[Zwrotka 1]
Powiedziała, że nie znajdę drugiej, jak ona na świecie
Ja widziałem taką w klubie, widziałem w aptece
Ja widziałem taką w sumie na poczcie, w markecie
W branży rozrywkowej, dobrze znanym kabarecie
Wszędzie widzę tych coachy, każdy chce być jak top G
Pseudonauka i mefedron, to za chuja się nie powinno łączyć
Ten wave się nie kończy, ja z Polski nie z Polszy
Ja kocham tą gitarę i zarabiać grubo piątki
[Bridge]
W moim mieście nie ma sali, co pomieści samobójców (Ej, ej, ej, ej)
A kiedy jesteś na tej fali, chcą ci dać ten nieba turkus (Turkus)
Tu, kurwa, wszyscy tacy sami (Tacy sami)
Szarzy tak, jak pięć jurków (Ej)
One chcą się dusić z nami (Chcą, chcą)
One nie chcą czuć gruntu
[Refren]
A ty klaszcz, jak Polacy, kiedy lądują na płycie
A ty klaszcz, jak pośladki szmaty w hotelowym wyrze
A ty klaszcz, jak rodacy, gdy się życie komuś sypie
A ty klaszcz, a ty klaszcz
A ty klaszcz, jak Polacy, kiedy lądują na płycie
A ty klaszcz, jak pośladki szmaty w hotelowym wyrze
A ty klaszcz, jak rodacy, gdy się życie komuś sypie
A ty klaszcz, a ty klaszcz
[Zwrotka 2]
Ja widziałem tą twarz, mówiła mi, że nie tak
Ja widziałem tą twarz, ciągle zmieniała etat
Mówiła mi: „Ty masz parszywy gust w kobietach
Widzisz dukaty i blask, już tam nie widzisz człowieka”
Jemu wadzi jej przebieg (Za dużo)
Jej wadzi jego przebieg (Za dużo)
W swoim życiu już pełny (Wór)
Zamiast słów „kocham ciebie”
Znowu wakacje, jak jebany robot
Leczę wam głowę, a co z moją głową?
Proszę mi, wypisz recepty na spokój, nie na jebany trazodon
[Bridge]
W moim mieście nie ma sali, co pomieści samobójców (Ej, ej, ej, ej)
A kiedy jesteś na tej fali, chcą ci dać ten nieba turkus (Turkus)
Tu kurwa wszyscy tacy sami (Tacy sami)
Szarzy tak jak pięć jurków (Ej)
One chcą się dusić z nami (Chcą, chcą)
One nie chcą czuć gruntu
[Refren]
A ty klaszcz, jak Polacy, kiedy lądują na płycie
A ty klaszcz, jak pośladki szmaty w hotelowym wyrze
A ty klaszcz, jak rodacy, gdy się życie komuś sypie
A ty klaszcz, a ty klaszcz
A ty klaszcz, jak Polacy, kiedy lądują na płycie
A ty klaszcz, jak pośladki szmaty w hotelowym wyrze
A ty klaszcz, jak rodacy, gdy się życie komuś sypie
A ty klaszcz, a ty klaszcz
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Piosenka wydaje się być krytycznym i ironicznie zabarwionym komentarzem na temat współczesnych relacji międzyludzkich, konsumpcyjnego stylu życia oraz hipokryzji społecznej. Tekst łączy motywy materializmu, powierzchowności, a także pogłębiającej się pustki emocjonalnej.
W pierwszej zwrotce artysta ironicznie odnosi się do słów kobiety, która twierdzi, że nie znajdzie nikogo takiego jak ona. Jednak bohater piosenki widzi podobne osoby wszędzie – w klubie, aptece, na poczcie – co podkreśla, jak powszechne i powierzchowne są współczesne relacje, a także sugeruje, że wyjątkowość, którą ona przypisuje sobie, jest złudna.
Pojawiający się w tekście motyw „coachów” i „pseudonauki” wskazuje na krytykę współczesnej kultury samorozwoju, która często idzie w parze z narkotykami, co według artysty jest niebezpieczną kombinacją. Wersy „ja z Polski nie z Polszy” mogą sugerować odcięcie się od pewnych stereotypowych polskich zachowań czy mentalności.












Komentarze (0)