
Tekst piosenki
[Brent Hinds]
I ain’t no good
And I live by the wood
They say I ain’t bad
I’m the best that I’ve had
And I know it ain’t right
But I’ll fight my whole life
Just to prove that I was right
The day it went down
I was out on my pad
Not feeling so bad
I’m a suspect now
I’m a vagabond tramp
Living out on a limb
I live by the woods
They say I ain’t bad
I’m the best that I’ve had
And I know it ain’t right
But I’ll fight my whole life
Just to prove I was right
[Brann Dailor]
Terrestrial fire ascending from underground
Godspeed divine
So we control the mound
Shape shifter spirits whisper
Guide me through this black sorcery
Flashing teeth aggressive tendencies
Cloaked beneath silver redeems
Smoking mirrors black obsidian
Tell us where to find the marrow
[Troy Sanders]
The prophecy will be realized
Lord of the near and the nigh
Possessor of earth and sky
[Brann Dailor]
Guard your temples from destruction
Make sure no one goes inside
[Troy Sanders]
The prophecy will be realized
Lord of the near and the nigh
Possessor of earth and sky
It’s right in front of me
The throne of maladies
It’s right in front of me
Your malignancy
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
„Jaguar God” to wielki finał historii, którą opowiada nam „Emperor Of Sand”. Bohater, którego losy śledziliśmy przez całą jego straszliwą podróż, w końcu spotyka swoje przeznaczenie. Umiera, ale nie oznacza to jednak w żadnym razie końca jego wędrówki. Na początku kawałka widzimy wędrowca, który już po śmierci wspomina swoje życie, widząc je takim, jakie było w rzeczywistości. Teraz jest już w stanie patrzeć na nie z dystansu i zrobić prawdziwy, pełny rachunek swojego sumienia.
Uświadamia sobie, że we wszystkich swoich słabościach był po prostu zwyczajnym człowiekiem, targanym przeróżnymi namiętnościami. Popełniał błędy, starał się żyć godnie i w końcu spotkał go koniec, tak jak każdego z nas. Nauka, którą jednak wyciągnął ze swojej tragicznej tułaczki po pustyni dalej jest według niego prawdziwa i aktualna. Żałuje więc, że nie miał czasu wprowadzić jej w życie, bo uniknąłby wtedy być może wielu cierpień.
W tym momencie dzieje się jednak coś niespodziewanego. Widzimy, jak nasz bohater zamiast dołączyć do reszty dusz w krainie zmarłych przechodzi metamorfozę. Staje się wcieleniem azteckiego bóstwa, Tezcatlipocy, uosabiającego sobą zmianę poprzez konflikt. Okazuje się więc, że jego tułaczka nie była pozbawiona znaczenia. Tutaj właśnie chłopaki z Mastodon pozostawiają nam największe pole do popisu, dlatego że musimy sobie sami dopisać zakończenie.

Czy wędrowiec naprawdę stał się częścią bóstwa, zostając nagrodzony za swe trudy? A może to wszystko było jednak częścią jakiegoś wielkiego rytuału sułtana? Aztecy mieli bowiem w zwyczaju wybierać „ofiarę”, która przez rok traktowana była jako personifikacja bożka, a potem zostawała składana jej w ofierze. Ten brak jednoznacznego końca jest tutaj bardzo wymowny. Cała podróż bohatera była symbolem naszych własnych zmagań z wyzwaniami, jakie stawia przed człowiekiem życie.
Chłopaki z Mastodon chcą nam uświadomić, że od celu ważniejsza jest sama podróż – musimy walczyć z przeciwnościami losu, by nie zniszczyły w nas nadziei i nie powaliły na kolana. Wszyscy i tak będziemy musieli umrzeć. Nieważne czy potem spotka nas nagroda, czy kara, nie mamy na to wpływu. To, na co jednak mamy wpływ to nasze życia i sposób, w jaki staramy się je prowadzić. Tak jak i wędrowiec, tak i my musimy zrozumieć, że ważniejsze jest nie to, ile razy upadniemy, a ile razy podniesiemy się z kolan.











Komentarze (0)