Tekst piosenki
[Chorus]
Fuck em’ all, smoking gas, in the mall, in the plaza
In the fall, like a ghost, I been harboring the months
[Verse 1]
On the road, through the growth, had to crawl, through the valley
In the forest, little frog, I’m sticking to the walls
[Pre-Chorus]
Okay, okay, okay, okay
[Chorus]
Fuck em’ all, smoking gas, in the mall, in the plaza
In the fall, like a ghost, I been harboring the months
[Post-Chorus]
Okay, okay, okay, okay
[Verse 2]
I am in the plaza and I’m tryna get right
I, I am in the plaza and I’m tryna get right
I said I am in the plaza and I’m tryna forget about you
Outside in the plaza, I don’t think about you
Umbrellas in the closet, it’ll rain without you
Little holes in the pockets, I ain’t holding onto
I am in the plaza and I’m tryna get
I am in the plaza and I’m tryna get right
[Chorus]
Fuck em’ all, smoking gas, in the mall, in the plaza
In the fall, like a ghost, I been harboring the months
[Post-Chorus]
Okay, okay, okay, okay
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Piosenka „Kill the Geese” to tajemniczy, minimalistyczny obraz emocjonalnego rozdwojenia – narrator otępia się (prawdopodobnie przy pomocy środków psychoaktywnych) w przestrzeni publicznej, próbując uciec od wspomnień i „przetrzymując miesiące” niczym duch nawiedzający własne życie.
Tytuł jest celowo absurdalny i brutalny, co jest klasycznym przykładem stylu Joji: zgrzytliwe sformułowanie, które zmusza do zatrzymania się i zadania sobie pytania, co to znaczy? Gęsi są głośne, chaotyczne, wędrowne i często agresywne. „Kill the Geese” może oznaczać uciszenie wewnętrznego hałasu, zakończenie cyklu przychodzenia i odchodzenia lub zniszczenie czegoś, co wytwarza, ale też dręczy, to przewrotna interpretacja „zabij gęś znoszącą złote jaja” – tutaj być może metaforyczne „złote jaja” nigdy nie były tego warte.
„Kill the Geese” to piosenka o cichej, pozbawionej blasku pracy nad przetrwaniem po stracie – nie poprzez katharsis, ale poprzez dysocjację i powtarzanie. Gęsi (hałas, pamięć, chaotyczne emocje) trzeba zabić, bo wciąż wracają, gęgając, niszcząc spokój. Plac to czyściec. Gaz to znieczulenie. A narrator to duch, który „przechowuje miesiące” – niosąc ze sobą czas jak ranę, która się nie goi, ale też go nie zabije.
Joji nie oferuje żadnego rozwiązania. Nie robi tego, co trzeba, nie zapomina o danej osobie. Po prostu idzie dalej przez plac, pali gaz, mówi „dobra” i pozwala, by padał deszcz. To nie jest uzdrowienie, to obraz tego co mu pozostało, wytrwałości.














Komentarze (0)