Tekst piosenki
[Zwrotka 1: Mata]
Jakim cudem jaram tyle, a mam sny?
Mam alergie na motyle, ale Ty zostań
Przez to, że ta chwila minie jestem zły
Każda moja była wie — nie lubię rozstań
Ale muszę już wyjechać, serio
Ile razy to powtarzam, że chcę (Uciec w ciemno)
Skoro za mnie zdefiniował ktoś moją doczesność (—czesność)
Chociaż dajcie zdecydować jaka będzie wieczność
Na rozmowie z terapeutką wybrałem najładniejszą
Chciałem poczuć się jak Tony, a mam tony bagażu (Też)
Też jestem już zmęczony tym, że wciąż nie śpię przez stres
Jestem przyzwyczajony do tego że nie mogę przegrać
A pamiętam, jak największy mój problem to była algebra
Leje dziś jak z cebra, mała, ej, pogoda na sweter (Yeah-a)
Będę zawsze tu dla Ciebie, jak wypełniacze w starych nutach
Jeśli tylko się rozbierzesz teraz i weźmiesz (Aa-aa)
Coś więcej niż utarg (Yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah)
Yeah, moja dusza czeka na odpowiedniego człowieka
Jestem tutaj, wiem, że mnie słyszysz, ale czy słuchasz? (Słuchasz, yeah, czy słuchasz?)
(Wiem, że mnie słyszysz, ale czy słuchasz?)
[Refren: Kamil Bednarek]
Już nie wiem, co bardziej czuję w sobie — miłość czy gniew?
Stałem się obojętny na to, że noc okrada mnie ze snu
W labiryncie myśli gaśnie mój puls
Wiem, że mnie słyszysz, ale czy słuchasz?
Wiem, że mnie słyszysz, ale czy słuchasz?
[Zwrotka 2: Młody West]
Wiem, że mówiłem, że tęsknie, ale mówiłem wiele rzeczy
Jestem tam gdzie nie działają telefony, SMS-y
Byłbym dzisiaj dwa razy bogatszy, gdyby nie kobiety
I byłbym dzisiaj dwa razy też głupszy, gdyby nie kobiety
Tylko odpuścić ten syf — nie wiem, niestety
Jak był czas, żeby się uczyć, byłem na dwudziestym piętrze zrurowany
Jestem mistrzem w omijaniu konsekwencji, jak są plany
Moje dziwki złe, ja w SLP rzadziej dzwonię do mamy (Uh, uh, uh, uh)
Wysyp sól na moje rany
My słyniemy z tego, że nie trzymamy się ramy
Cały w diamentach i tak, tak przyszedłem z tą gadką od Rihanny
Dzieliłem zestaw z Mc z bratem na pół, czasy się pozmieniały (Troche się pozmieniały, wiesz)
Mimo to wiesz, skąd jestem (Skąd jestem)
Wyszedłem z piekła, jak chcesz złamać mi serce? (Yeah)
Ręce do Boga, a go nie widziałem wcześniej (Yeah)
Kopnąłem ten kubek, skąd się wziął w mojej ręce? (W mojej ręce)
Nie miałem nic, więc co się dziwisz, że chcę więcej
Jestem znów M.I.A poza miastem, gdzie moje miejsce? (Tak)
Wrzucony na głęboką wodę, umiem pływać, całe szczęście
Wśród tych praskich osiedli, znam tu każdy kąt i wejście
Od dawna wiem, że ona to nie to
I tak trzymałem ją przy sobie, bo nie lubię rozstań
Nie chcę nagród od hipokrytów, dla ulic mój głos (Głos)
Stałem w tych brudnych bramach, ciekawe co dziś los da (Dziś los da)
Podobno nic nie smakuje, tak jak dom
Mam alergię na to pierdolenie, ale Ty zostań (Ty zostań)
Ostatnia szansa, proszę, zostań (Proszę zostań)
Znowu smutne zakończenie, nie poznamy końca
[Przejście: Młody West]
Nie poznamy końca, huh, nie poznamy końca, ha
Nie poznamy końca, huh, mam na to alergię…
[Refren: Kamil Bednarek]
Już nie wiem, co bardziej czuję w sobie — miłość czy gniew?
Stałem się obojętny na to, że noc okrada mnie ze snu
W labiryncie myśli gaśnie mój puls
Wiem, że mnie słyszysz, ale czy słuchasz?
Wiem, że mnie słyszysz, ale czy słuchasz?
[Outro: Kamil Bednarek, Mata, Młody West]
Popełniłem wiele błędów, ale w wyciągniętych wnioskach
Odrobiłem straty, biorąc garściami to, co mi los dał
I choć nadal tonę we własnych słabościach
Mam w sobie jeszcze wiarę, by z tej matni się wydostać
Czasem nie wiem, co robić, kiedy nie ma Cię tu
Nie lubię rozstań, nie mam do nich sentymentów
Mam alergię na motyle i to całe pierdolenie stąd
Moja ostatnia prośba, jeśli możesz, zostań
Uuu-aaa
Uuu-uuu-uuu-uuu-uuu-uuu-uuu-uuu
Yeah, mhm
Yeah, uuu-aaa
Wiem, że mnie słyszysz, ale czy słuchasz?
Yeah, wiem, że mnie słyszysz, ale czy słuchasz (Yeah)
Uuu-uuu-uuu-uuu-uuu-uuu-uuu-uuu
Wiem, że mnie słyszysz, ale czy słuchasz?
Wiem, że mnie słyszysz, ale czy słuchasz? (Yeah)
[?], haha
Uuu-aaa, nanananananana, hej
Wiem, że mnie słyszysz, ale czy słuchasz, ale czy słuchasz
Uuu-uuu-uuu-uuu-uuu-uuu-uuu-uuu
Nanananananana
Trochę się pozmieniały, wiesz (Czego słuchasz?)
Skąd jestem
Oh, yeah, yeah, nanananananana
Yeah, oh-uhm, uuu-uuu-uuu-uuu-uuu
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
W piosence gościnnie pojawiają się Kamil Bednarek i Młody West. „mam alergię na motyle” to tytuł, który natychmiast zapowiada główny paradoks piosenki. Motyle są uniwersalnym symbolem romantycznego uniesienia, nerwowego podniecenia i delikatnego piękna nowej miłości. Bycie na nie uczulonym oznacza biologiczną i emocjonalną niezdolność do przetworzenia czułości bez odczuwania gwałtownej reakcji wewnętrznej.
To nie jest piosenka miłosna, to surowe, wielogłosowe rozważania na temat tego, dlaczego intymność stała się toksyczna, dlaczego rozstanie jest nie do zniesienia, a jednocześnie nieuniknione i dlaczego hałas sławy, bogactwa i traumy sprawił, że trzej mężczyźni nie są w stanie nawiązać prawdziwej więzi z nikim, a już najmniej z samymi sobą. Utwór funkcjonuje jak tryptyk męskiej wrażliwości, zakotwiczony w druzgocącym, powracającym pytaniu: „Wiem, że mnie słyszysz, ale czy słuchasz?”.
„mam alergię na motyle” to przykład wspólnego wyznania. Mata wnosi psychologiczną głębię i rozdźwięk między tym, co publiczne, a tym, co prywatne, Kamil Bednarek zapewnia melodyjną, duchową powagę i centralne pytanie egzystencjalne, a Młody West osadza abstrakcyjny niepokój w betonowym brudzie ulicznego przetrwania. Razem tworzą tryptyk współczesnej polskiej męskości – sławnej, bogatej, ztraumatyzowanej i całkowicie niezdolnej do zaakceptowania miłości bez doznania szoku alergicznego.
Piosenka dowodzi, że współczesna kondycja – zwłaszcza artystów wychowanych w biedzie, którzy osiągają nagłą, oślepiającą sławę – jest definiowana przez okrutny paradoks: są słyszani przez miliony, ale nikt ich nie słucha, są otoczeni ludźmi, ale boją się rozstać, są pokryci diamentami, ale wciąż spragnieni prostego ciepła wspólnego posiłku w McDonaldzie. Alergia na motyle to nie dziwactwo – to mechanizm przetrwania w obliczu nieznośnej wrażliwości bycia naprawdę znanym.
Jednak prośba „zostań” pozostaje aktualna. Pomimo alergii, pomimo bzdur, pomimo pewności kolejnego smutnego zakończenia – zostań. Bo gdzieś pod paniką i cynizmem wciąż tli się dziecko, które pamięta czasy, gdy algebra była najtrudniejsza, i które wciąż wierzy, wbrew wszelkim dowodom, że jeśli wsłuchasz się uważnie, możesz je usłyszeć.












Komentarze (0)