
Tekst piosenki
Tyle chciałbyś mi dać
Ale we mnie pustka płonie
Zrywam z wieszaka stary płaszcz
I uciekam, siebie gonię
Bo nie mam imienia
Nie mam imienia
Abyś nim wołał mnie
Bo nie mam imienia
Znaku na ziemi…
A muszę mieć
By kochać cię
Ty chcesz w wazony wstawiać mnie
A ja jestem polną trawą
Garścią zieleni, którą wiatr
Nazwał różą dla zabawy
Bo nie mam imienia
Nie mam imienia
Abyś nim wołał mnie
Bo nie mam imienia
Znaku na ziemi…
A muszę mieć
By kochać cię
Ja bez miłości co dzień
Jestem jak bezdomna trawa…
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Opowieść muzyczna, w której tekście Sylwia Grzeszczak opowiada o niepewności wobec samej siebie, o wewnętrznym konflikcie, który prowadzi, a który nie pozwala jej cieszyć się życiem, odkrywać nowych lądów i przyjąć miłości, którą oferuje jej pewien człowiek. Chciałby jej dać całego siebie, obdarzyć wielkim uczuciem. Ona jednak, nieprzygotowana i niepewna siebie, raz po raz odrzuca jego oferty.
Bo zanim da komuś innemu dostęp do samej siebie, musi najpierw odkryć kim jest. Robi więc wszystko by siebie odnaleźć, znaleźć sens życia i coś, co ją ukonstytuuje jako człowieka. Mówi o sobie jako kimś, kto nie ma imienia, kto nie wie, kim tak naprawdę jest.
Wiele jeszcze przed nią, wiele musi zmienić i zrozumieć by móc prawdziwie się zakochać i pozwolić kochać. Nie potrafi zrozumieć samej siebie, co jest problemem tak dla niej, jak i dla kogoś, kto żywi do niej uczucia. Nie pozwala się bowiem okiełznać, brak imienia jest brakiem pewności co do tego, kim naprawdę jest. I dopóki sama się tego nie dowie, dopóty skazana będzie na samotność.











Komentarze (0)