Tekst piosenki
Ta porąbana noc i porąbane sny
Znów z łóżka trzeba wstać
I dalej jakoś żyć
Choć czasem nie wiem jak
Życie to stromy głaz
Na który trzeba wejść
By później z niego spaść
Bo wszystko czego chcę
Całe życie być przy tobie
Niech nie zgaśnie nigdy ogień
Który płonie w tobie
Potykam się co krok
Czasami gubię sens
Lecz idę drogą swą
Wiem dobrze gdzie to jest
Gdy droga skończy się
Dalej nie będzie nic
Choć chętnie by się szło
Nie będzie dokąd iść
Gdy rankiem skoro świt
Zawloką mnie pod mur
Aniele Stróżu mój
Pod tym murem ze mną stój
Ta porąbana noc
I porąbany sen
Znów z łóżka trzeba wstać
I zacząć jakoś dzień
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Wbrew temu, co może sugerować tytuł, nie chodzi tutaj o całonocny melanż. Jacek „Dżeki” Stęszewski śpiewa o tym, jak trudno czasami zmusić się do wstania z łóżka oraz przeżycia kolejnego dnia – oraz, w dalszej perspektywie, do radzenia sobie z trudami życia.
Wokalista opisuje życie jako wyboistą, stromą drogę, na której często popełnia błędy – „potyka się co krok” i „czasami gubi sens”. Ostatecznie jednak zawsze udaje mu się odnaleźć właściwy kierunek oraz powrócić na szlak. Wspomina również o końcu drogi, za którym „nie będzie nic”, nawet jeżeli „chętnie by się szło” jeszcze dalej. Możemy odczytać te słowa jako przestrogę przed śmiercią lub – alternatywnie – przed utratą celu w życiu, czegoś co motywuje nas do stawiania kolejnych kroków.
Słowa ostatniej zwrotki („Gdy rankiem skoro świt / Zawloką mnie pod mur”) nie opisują raczej egzekucji w sensie dosłownym. Możemy wyobrazić sobie, że podmiot liryczny jest do tego stopnia zmęczony życiem, że budząc się o poranku, ze świadomością kolejnego trudnego dnia, czuje się właśnie jak skazaniec, prowadzony pod mur na rozstrzelanie.











Komentarze (0)