
Tekst piosenki
Najpiękniejsza nawet róża kolce ma
W wielkim mieście, wielka burza, mały ja
Choć na koncie mym nie jedno zero
W sercu czuje to dopiero
wszystko niby mam a wciąż mi brak
Ni mom hektara ni mom hektara
Ale się o hektar będę bardzo starał
Na razie ni mom hektara ni mom hektara
Ale się o hektar będę bardzo starał
Cieszą mnie koncerty brawa
Cieszy Nowy Jork Warszawa
Ale wiatr gorczański moją duszę gna
Chce smakować polskie sioło
Chce na sianie z babą gołą
Który chłop hektara sprzeda mi bo ja
Ni mom hektara ni mom hektara
Ale się o hektar będę bardzo starał
Na razie ni mom hektara ni mom hektara
Ale się o hektar będę bardzo starał
Rolnik jestem, działka wpadła w moją sieć
Żona radzi „Chłopie ty do KRUSU leć
Żaden hektar to i nie ma mowy
Musi być przeliczeniowy
10 arów jeszcze muszę mieć
Ni mom hektara ni mom hektara
Ale się o hektar będę bardzo starał
Na razie ni mom hektara ni mom hektara
Ale się o hektar będę bardzo starał
Z przeliczeniem hektar przepadł no i cześć
I do kogo tera zażalenie nieść
Biegnę rano do kościoła
I do Boga głośno wołam
A modlitwy mej wypływa taka treść: (część mówiona)
Cześć tu Sławomir. Panie Boże dziękuję Ci za siły, za to,
że jestem urodziwym mężczyzną, za golfa trójkę
Tylko tak, Adam miał cały Eden do dyspozycji, A ja?
Ni mom hektara ni mom hektara
Ale się o hektar będę bardzo starał
Na razie ni mom hektara ni mom hektara
Ale się o hektar będę bardzo starał
Ni mom hektara ni mom hektara
Ale się o hektar będę starał
Na razie ni mom hektara ni mom hektara
Ale się o hektar będę starał Bo ni mom hektara
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Sławomir dzieli się tutaj z nami swoim osobistym dramatem, spowodowanym tym, że nie posiada tytułowego hektara. „Ni Mom Hektara” to utwór o człowieku, który mimo sławy i pieniędzy nie jest szczęśliwy, nie mogąc życ tak, jak tego pragnie – jako rolnik, korzystający z uroków wiejskich realiów.
Widzimy, że marzeniem wokalisty jest jego własny kawałek ziemi, pokaźna działka która otworzyć ma przed nim morze możliwości, niedostępnych dla człowieka z miasta. Teraz może i życie Sławomira wydaje się dla wielu z nas spełnieniem marzeń, z całą popularnością, pokaźną sumą na koncie, czy artystyczną karierą, ale cóż, trawa po drugiej stronie często wydaje się bardziej zielona. Szczególnie gdy ta trawa rośnie na wolnym hektarze ziemi, czekającym tylko by go posiąść i stać się panem we własnym królestwie.
Morał, jaki płynie z tego kawałka jest prosty, ale jakże wartościowy – nie ma czegoś takiego, jak uniwersalna wizja szczęścia. Możemy mieć naprawdę wiele, prowadzić się w sposób, jaki dla innego człowieka nigdy nie byłby do osiągnięcia, ale wcale nie musimy przez to czuć się spełnieni. Jedni pragną dla siebie mamony, inni życia w centrum metropolii, a jeszcze inni, tak jak i autor tego utworu, pragną „na sianie z babą gołą”.











Komentarze (0)