
Tekst piosenki
[Couplet 1]
Vas-y doucement, t’as des mots très blessants
J’pensais tout c’temps qu’tu faisais exprès d’être chiante
À mes questions, j’ai reçu aucune réponse
À mes questions, j’ai reçu aucune réponse
Ce que j’ressens : plein de mépris, méfiance
Pas de friction car aucune effervescence
Ma direction et la tienne à contre-sens
Ma direction et la tiennе à contre-sens
J’reprеnds mon souffle et les fils de pute dans mon sillage veulent me faire la peau
J’l’écoute en boucle le bruit de la Faucheuse au virage a freiné, sang sur le capot
J’ai pris des coups quand t’es noir et que tu veux le monde, la vie te parle avec ses mots
Mais on ne compte pas sur la chance
[Refrain]
Tâches de sang sur mon polo couleur kaki
Un seul mot, j’ai l’habitude de la perqui’
Bam, boum, boum, j’ai niqué sa mère à je-n’sais-qui
Oh la-la, encore un voyou dans la té-ci
[Post-Refrain]
Pa-pa-pa-pa-la-la-la
Pa-pa-pa-pa-la-la-la
Pa-pa-pa-pa-la-la-la-la-la-la-la-la-la
La-la-la-la-la
[Couplet 2]
Elle sait déjà que les thunes fût facile, notre accord est tacite
Les rappeurs la fascine, les disques de platine et diamant
Ne vit principalement que pour que vrais négros la tartinent
Donc elle tapine mais cherche l’amour, un mec qui la percera à jour
Mais j’suis pas d’ceux-là, je ne tape que du ce-vi, je ne vois que le mauvais dans l’humain
Que demander quand les biens changent trop souvent de mains, passeront jamais par les miennes
Dédain, regard, condé condescendant
J’suis dans mes soucis, j’me lève arraché, j’ai fumé trop d’shit
Un brin nostalgique, le champ des possibles
Est rempli d’mines, marche dans les explosions
Les larmes coulent, té-ma l’érosion
Han, han, han, han
[Refrain]
Tâches de sang sur mon polo couleur kaki
Un seul mot, j’ai l’habitude de la perqui’
Bam, boum, boum, j’ai niqué sa mère à je-n’sais-qui
Oh la-la, encore un voyou dans la té-ci
[Post-Refrain]
Pa-pa-pa-pa-la-la-la
Pa-pa-pa-pa-la-la-la
Pa-pa-pa-pa-la-la-la-la-la-la-la-la-la
La-la-la-la-la
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Utwór rozpoczyna się od gorzkiej refleksji nad nieudanym związkiem, w którym partnerzy ranią się słowami, brakuje komunikacji i wzajemnego zrozumienia, a ich drogi życiowe biegną w przeciwnych kierunkach. Artysta jednocześnie zmaga się z zewnętrznymi zagrożeniami – jest ścigany przez wrogów i prześladowany wspomnieniem bliskiego spotkania ze śmiercią („dźwięk Kosiarza na zakręcie, krew na masce”). Podkreśla trudności, z jakimi boryka się jako czarnoskóry człowiek dążący do sukcesu w świecie, który „mówi do ciebie swoimi słowami”, oraz brutalną rzeczywistość życia ulicznego, symbolizowaną przez „plamy krwi na polówce khaki”, policyjne naloty i łatkę „bandyty z osiedla”.
W drugiej zwrotce artysta z cynizmem opisuje relacje z kobietami zafascynowanymi światem raperów, luksusem i łatwymi pieniędzmi, które choć angażują się w powierzchowne, transakcyjne układy, w głębi duszy poszukują miłości. On sam jednak, zraniony i nieufny („widzę w człowieku tylko zło”), nie jest w stanie zaoferować im prawdziwego uczucia. Zmaga się z frustracją, stresem (który łagodzi narkotykami – „wstaję zniszczony, za dużo jarania”) i poczuciem, że „pole możliwości jest pełne min”, a życie to nieustanne „chodzenie wśród eksplozji”. Pomimo chwil nostalgii, dominuje uczucie emocjonalnej erozji i zmęczenia.












Komentarze (0)