Tekst piosenki
[Intro: Jeremy Sochan]
(bvdy, ha, ha, ha)
(Four-seven)
[Zwrotka: OKI]
Już się nie staram o hit
Po prostu siadam, coś gadam i wpierdalam w beat
W sumie to chciałem tak żyć (Żyć)
Na przemian triumf i wstyd (Wstyd)
Bitch, robię to jak nikt
Małymi krokami na szczyt
Chcesz, to za rękę mnie chwyć (Chwyć)
Uważaj, bo można się zryć (Zryć)
Flexin’, finessin’, nie ma co się kryć (Kryć)
Stack chowam w dresy i lecę na Cypr
P-PTSD mam, kiedy mijam psy
Bitch, z czasów, gdy miałem na styk (Styk)
Podwórko całe jest z cyfr teraz, ale jaka kwota zmyje syf? (Woah)
Węże w trawie, słyszę syk, węże w Wawie mówią: „syp”
Pa-panie Janie, ja nie z tych
Obiecałem mamie, kiedy miałem podrabiane Naje i jedyny chciałem z tego wyjść
To znaczy się nie wjebać w to i widzieć łzy (Łzy)
W głębi duszy kiedyś chciałem być zły (Zły)
Trapowałem, by mieć życie jak sny
Rapowałem, choć są kody do gry
Ko-ko-kody do gry — ich nie wpiszę
Ty się naucz liter, broski, my to nie wy (Wy)
Stado hartów szczerzy kły (Ej)
Żaden Plastuś, szczery typ (Ba-ba-ba-ba-ba)
Balet na cienkim lodzie, aż nie ujrzę kry (Woah)
Po moim tacie mam do tego dryg (Dryg)
Kocham Cię, tato — taki mały pstryk (Pstryk)
Wielki narrator, taki mały smyk (Smyk)
Oni węszą o plik — chcieli się najeść, to razem z ziomalem odjebali ryż
Ich, nie ma już ich — postawili krzyżyk, jak ex mnie rzuciła, wstawili na X
Widzą nas w sieci — piszą, że to ick (Ick)
Żyją tym życiem, jakby było ich (Ich)
Gdzie nie pójdę teraz, mam meet-and-greet (Greet)
Z kim nie rozmawiam, to proszą o feat
On fleek, na sobie mam Rick (Mam)
Bitch, na boku zero chick (Chick), to w necie to mit (Mit)
Czekam na prime, bo teraz to dopiero peak shit
Beat? Nie znam, podać mogę BLIK
To efekt uboczny, chcesz — zabieraj kwit
Może kredyt mam do spłacenia, ale street (Street)
Wiesz, skąd wziął się O do K do I? (Od O do K do I-I-I)
Gram to jak nikt — gdzie nie pójdę teraz, to słyszę ryk (Uuu)
W domu miałem to samo, jak wstawałem rano
Więc nie ma różnicy, tożsamość zmieniano mi, kurwa, na krzyk
Może stąd tyle przeklinam (—nam), do chuja przekminiam (—nam), aż pali się styk
Na jachcie popijam drina (Drina), świeci mi się szyja (Szyja)
Noż kurwa, aż nie chce się żyć
Nade mną tańczy dziewczyna (—na), to już jak rutyna (—na)
Noż kurwa, aż nie chce się żyć
W Internecie mnie wyzywasz (—wasz), coś tam się napinasz (—nasz)
Noż kurwa, aż nie chce się żyć
Pod domem baby blue whip
Jadę jak pirat (Pirat) w nim
Kurwa, aż nie chce się żyć
Daily basis (Basis) wygląda jak klip
Kocham ten klimat (—mat)
Noż kurwa, aż nie chce się żyć
Zresztą wszystko wygląda jak klip
Mówi najprawdziwszy z nich
Już się nie staram o hit
Od kiedy, do chuja, te życie zrobiło mi flip (—biło mi flip)
Od kiedy te życie, do chuja, zrobiło mi fli-i-ip
[Outro: OKI]
Sikala, sikalafą, ya, oh
Już się nie staram o hit, nie staram o hit
Już się nie staram, nie staram, nie staram o hit
Nie staram o hit, yeah, yeah, nie staram, nie staram, yeah, yeah
Nie staram o hit
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Tytuł utworu OKI przedstawia sprzeczność: „how to become a superstar”, a następnie „już się nie staram o hit”. To napięcie napędza utwór. Odpowiedzią na pytanie „How to become a superstar” okazuje się zaprzestanie pogoni za powierzchownym sukcesem. Omawiany utwór to wyznanie o pustce pogoni za listami przebojów, bliznach po przetrwaniu na ulicy i dziwnym ciężarze osiągnięcia tego, o czym kiedyś się marzyło.
Odpowiedź na pytanie „How to become a superstar” brzmi ironicznie: przestajesz próbować nią zostać. OKI przedstawia portret artysty, który osiągnął wszystko, czego kiedyś pragnął – pieniądze, uznanie, wolność od ulicy – tylko po to, by odkryć, że pogoń była jedyną rzeczą, która dawała mu cel. Bez pogoni za hitem, bez walki, życie staje się serią pustych luksusów i uporczywego PTSD. Status „supergwiazdy” jest prawdziwy, ale wydaje się symulowany – „wszystko wygląda jak klip”.
Piosenka nie celebruje sukcesu ani nie romantyzuje porażki. Zamiast tego dokumentuje zawrót głowy związany z otrzymaniem tego, o co się prosiło, i odkryciem, że prośba była tym, co miało znaczenie. Ostatni wers – proste powtórzenie „nie staram o hit” – nie jest wyzwoleniem. To ciche wyznanie, że bez pragnienia hitu nie ma już czego chcieć. I to jest prawdziwy koszt stania się supergwiazdą.












Komentarze (0)