Tekst piosenki
[Intro: OKI]
Krzycz dla mnie, krzycz dla mnie
Krzycz dla mnie, krzycz, krzycz
Krzycz dla mnie
Otso, dwudziesta… dwudziesta trzecia, czterdzieści siedem
Trzynaście minut do premiery, jak się czujesz? Opowiedz o tym
[Zwrotka 1: OKI]
(Da-da-da-da) Dawno nie nagrałem nutki, którą bym się jarał
Szczęście czuję, braszku, tylko gdy usłyszę hałas (Hałas)
Czas bez reflektorów niekorzystnie dla mnie działa (Działa)
Nic się nie uśmiecham, mimo że się w kurwę staram, yo
Atencyjne gówno chce być wszędzie na ekranach
Za jeden dzień z dzieciństwa oddałbym najdroższy szmaragd (Szmaragd)
Lekkie życie to nagroda, lecz najcięższa kara
Wtedy, kiedy chcesz rozjebać, lecz nie lecisz na oparach (Huh)
Wygoda to wróg sukcesu, ale lepiej weź aparat
Złap, jak pokazuję fucki tym, co mogą wypierdalać (Ah)
Z bani jeż nie zniknie, bo to dla nich jest jak tiara
Jakiejś zmiany w superbohatera z gówniarza Oskara, jak?
[Przedrefren: OKI]
(Mmm-mmm)
Też możesz to zrobić, jak coś powiem Tobie, co i jak (Mmm-mmm)
Się możemy założyć, że nie wyszłoby mi, gdyby nie jebany rap
[Refren: OKI]
Nawet jeśli mnie nie widzisz (Krzycz dla mnie, jak)
Nawet jeśli mnie nie słyszysz (Krzycz dla mnie, jak)
Nawet jeśli nienawidzisz mnie (Mnie, mnie)
Krzycz dla mnie (Krzycz), krzyc dla mnie (Krzyc)
Nawet jeśli mnie nie widzisz (Krzycz dla mnie, jak)
Nawet jeśli mnie nie słyszysz (Krzycz dla mnie, jak)
Nawet jeśli nienawidzisz mnie (Mnie, mnie)
Krzycz dla mnie (Krzycz), krzycz dla mnie
[Zwrotka 2: OKI]
(Po-po-po-po) Po-pomyśl dwa razy, brachu, zanim coś mi powiesz
Bo kiedy rozmawiamy, nie chcę słuchać już o sobie
Tylko gdy rozpierdalamy, to ten hałas ma być o mnie (O mnie)
Bo wtedy też o Tobie jest
Ma-mam chroniczny stres, ciągły press, to mnie kara
Biegnę, by być fucking best, wiesz, jak jest, znasz Oskara
Z czasów, gdy ten tani dres to był flex i mnie jarał
Tych wyprzedanych miejsc, zaraz stadiony, jak Sanah
Chcę bez limitu żyć, każdy limit zdjąć z brata
No bo zawsze byłem z nim czy w willi czy w tarapatach
Zanim zdobiła mnie szata, byłem persona non grata
Nim napisałem gimnazjalny test, to zjarałem bata, yo
[Przedrefren: OKI]
(Mmm-mmm)
Też możesz to zrobić, jak coś powiem Tobie, co i jak (Mmm-mmm)
Się możemy założyć, że nie wyszłoby mi, gdyby nie jebany rap
[Przejście: OKI]
Nawet jeśli mnie nie widzisz (Krzycz dla mnie, jak)
Nawet jeśli mnie nie słyszysz (Krzycz dla mnie, jak)
Nawet jeśli nienawidzisz, wiesz, yeah
(Na-na-na-na-na-na-na-na—)
[Refren: OKI]
Nawet jeśli mnie nie widzisz (Krzycz dla mnie, jak)
Nawet jeśli mnie nie słyszysz (Krzycz dla mnie, jak)
Nawet jeśli nienawidzisz mnie (Mnie, mnie)
Krzycz dla mnie (Krzycz), krzycz dla mnie (Krzycz)
Nawet jeśli mnie nie widzisz (Krzycz dla mnie, jak)
Nawet jeśli mnie nie słyszysz (Krzycz dla mnie, jak)
Nawet jeśli nienawidzisz mnie (Mnie, mnie)
Krzycz dla mnie (Krzycz), krzycz dla mnie (Krzycz)
[Outro: DJ Blaki Selektah, Jeremy Sochan, OKI]
Ciągle głodne, jak Ty ryjesz ze mną
Już przeżyliśmy niejedno (Four-seven), niejedno
Wczorajsze marzenia to dzisiejsze plany
Teraz piszę coś, co jutro w miastach gramy
Zatrzymaj czas i daj nam żyć, da-da-da, daj nam żyć
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
W utworze „krzycz dla mnie” OKI składa brutalnie szczere, pełne lęku wyznanie, które maskuje się jako hymn stadionowy. Daleko mu do prostej prośby o uwielbienie, utwór jest desperackim, psychologicznym apelem o egzystencjalne potwierdzenie – surowym przyznaniem, że cisza przeraża go bardziej niż nienawiść, a zewnętrzny hałas (czy to miłość, czy nienawiść) jest jedyną rzeczą, która pozwala mu czuć się żywym.
OKI odsłania miażdżącą presję sławy, paradoks komfortu i uzależniającą zależność, którą rozwinął w sobie od energii publiczności. „krzycz dla mnie” to wypowiedź człowieka podtrzymywanego przez zewnętrzny chaos, ponieważ nie może znieść wewnętrznej ciszy. OKI obnaża przerażającą kruchość sławy: im więcej osiągasz, tym bardziej boisz się jej stracić; im głośniejszy staje się tłum, tym ciszej czujesz, gdy odchodzi.
Jest rozdarty między „gówniarzem”, który nie miał nic, a supergwiazdą, która ma wszystko, zdając sobie sprawę, że żadna z jego wersji nie zaznała jeszcze pełnego spokoju. W końcu zwraca się do publiczności i błaga o jej krzyki – nie dlatego, że jest arogancki, ale dlatego, że ich hałas jest jedynym lekarstwem, które chwilowo zagłusza chroniczny niepokój szepczący mu do ucha, że tak naprawdę nie pasuje do miejsca, w którym się znalazł.












Komentarze (0)