Tekst piosenki
[Przedrefren]
Jes-jestem tak chłodny, pojemnik prosi o tętno
Nie sprawdzam DM’ów, nie jestem influencerką
Czarne szyby, SVJ, gdzie się chowa bankroll
Muszę nakarmić ją, bo Warszawa lubi mięso
Jesteś tym, co jesz, stołujemy w Le Clarence
Nie interesuje benzo, mnie interesuje Benz
Te dziwki są nagrzane, ja w kurtce suwak pod nosem
Z nudów wybieram hotel, na dole stoję pod blokiem
[Refren]
Luv my, luv my, luv my hood
Dupa, góra, góra, dół
Chcesz tą torbę, to weź ją zrób
Nie robię naleśników, a kładę syrop na stół
Luv my, luv my, luv my hood
Dupa, góra, góra, dół
Chcesz tą torbę, to weź ją zrób
Nie robię naleśników, a kładę syrop na stół
[Zwrotka]
Yeah, znowu mnie pytają: „Czemu nie ma nowych tracków?”
Mam za dużo kartonów, kręcę biznes, nie mam czasu
Balansuje na krawędzi, uzależniony od guapu
Tutaj są zamknięte drzwi, nie dopuszczamy pull-up’u
[Przedrefren]
Jestem tak chłodny, pojemnik prosi o tętno
Nie sprawdzam DM’ów, nie jestem influencerką
Czarne szyby, SVJ, gdzie się chowa bankroll
Muszę nakarmić ją, bo Warszawa lubi mięso
Jesteś tym, co jesz, stołujemy w Le Clarence
Nie interesuje benzo, mnie interesuje Benz
Te dziwki są nagrzane, ja w kurtce suwak pod nosem
Z nudów wybieram hotel, na dole stoję pod blokiem
[Refren]
Luv my, luv my, luv my hood
Dupa, góra, góra, dół
Chcesz tą torbę, to weź ją zrób
(Dupa, góra, góra, dół)
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Utwór kreśli portret artysty jako osoby chłodnej emocjonalnie („Jestem tak chłodny”) i zdystansowanej, która świadomie odcina się od powierzchowności i łatwej dostępności typowej dla influencerów („Nie sprawdzam DM’ów”). Jego świat jest pełen luksusowych dóbr – drogich samochodów (Lamborghini SVJ, Mercedes-Benz), ekskluzywnych miejsc (restauracja Le Clarence) i dbałości o prywatność („Czarne szyby”). Mimo otaczającego go blichtru i funkcjonowania w hotelach, artysta mocno podkreśla swoje przywiązanie do korzeni i lokalnego środowiska („Luv my hood”, „stoję pod blokiem”), tworząc swoisty kontrast między tymi dwoma światami.
Druga część tekstu ujawnia, że głównym priorytetem artysty jest prowadzenie bliżej nieokreślonego „biznesu”, który pochłania jego czas kosztem tworzenia muzyki („kręcę biznes, nie mam czasu”). Przyznaje, że ten styl życia jest ryzykowny („Balansuje na krawędzi”) i napędzany silnym uzależnieniem od pieniędzy („uzależniony od guapu”). Mimo deklaracji o braku zainteresowania niektórymi substancjami („benzo”), w tekście pojawia się odniesienie do syropu kodeinowego („kładę syrop na stół”). Artysta funkcjonuje w wymagającym środowisku (symbolizowanym przez Warszawę), które postrzega jako drapieżne i które czuje się w obowiązku „karmić”.











Komentarze (0)